Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed
cof

Czy warto jechać bez nart zimą w Alpy?

Zapierające dech w piersi widoki, błoga cisza i rześkie, lodowe powietrze. Austriackie Alpy w styczniu są zaskakująco spokojne, a jednocześnie nic nie tracą ze swojego uroku oraz charakteru. Czy jednak warto się w ogóle tutaj zapuszczać, jeżeli nie planujemy jazdy na nartach?

Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce na polską premierę samochodu, którego hasłem reklamowym jest “Siła Twojego charakteru”. W taki sposób Volskwagen promuje model T-ROC, któego jazdy testowe zorganizowano właśnie w Alpach. Tutejsze wąskie uliczki, ostre zakręty i serpentyny ciągnące się między zaśnieżonymi szczytami wydają się być stworzone do tego, by sprawdzić małego SUV-a z napędem 4×4.

Wylądowaliśmy w Monachium, gdzie wsiedliśmy w samochody i ruszyliśmy w kierunku granicy z Austrią. Naszym pierwszym celem była niewielka miejscowość Kuhtai, a konkretnie Iglu Village. Dokładnie tak – mieliśmy spać w domkach z lodu!

Ekscytacja połączona z lekkim niepokojem towarzyszyła mi przez cały czas od momentu przybycia. Największe iglo w tym niewielkim kompleksie przeznaczono na recepcję oraz bar. Przy -6 stopniach trudno o cokolwiek piękniejszego od termosu z grzanym winem. Potem było tylko lepiej!

Duże iglo miało dwa pomieszczenia. W drugim zorganizowano konferencję prasową oraz kolację. Gorąca zupa ziemniaczana, stojące na specjalnych podgrzewaczach foundee z “prądem” i owoce maczane w czekoladzie (oczywiście również gorącej). Po takim zestawie wszyscy byli gotowi na kolejną atrakcję, a więc…

Curling!

Niektórzy pewnie lepiej to znają pod nazwą “gra w czajniki”. Była to jej tradycyjna odmiana, a więc bez dwóch zawodników szorujących szczotkami lód przy każdym rzucie. Gospodarze przygotowali dla nas tor oraz mniej więcej przedstawili zasady. Większości nadal nie znam, ale zabawa mimo wszystko była przednia.

Noc w iglo okazała się o wiele przyjemniejsza, niż przypuszczałem. Spałem w alpejskim śpiworze, który doskonale trzymał ciepło. Wręcz wskazane było, żeby położyć się w nim z zaledwie jedną warstwą ubrania na sobie, żeby uniknąć spocenia i tym samym utraty ciepła.

Ważne było też włożenie ubrań na jutrzejszy dzień “w nogi”, żeby po przebudzeniu były ogrzane. Buty i bagaż natomiast należało dobrze nakryć – śnieg nie pochłania wilgoci, a więc musiała ona gdzieś znaleźć ujście. Gdybyśmy nie nakryli swoich rzeczy, nad ranem byłyby one całe mokre.

Prawdę mówiąc, nie ma nic ekstremalnego w spaniu w iglo w takim śpiworze. Ekstremalne staje się dopiero opuszczenie go o 7 rano i dotarcie do oddalonej o kilkadziesiąt metrów łazienki. Nazwijmy to energetyzującym i brdzo intensywnym doświadczeniem… 😉

Drugi dzień upłynął nam na jazdach testowych. Do wyboru było kilka destynacji. My postawiliśmy na blisko 100-kilometrową trasę do lodowca Kaunertaler. To piąta najwyższa trasa w Europie. W pewnym momencie staje się tak wąska, że ledwo mieści jeden samochód. Jednocześnie panorama jest tak piękna, że co 15 minut zatrzymujemy samochód, żeby zrobić zdjęcia.

Zaliczamy 29 zakrętów, z czego znaczna część jest niemalże 340-50-stopniowa. Po bokach widzimy wysokie na ponad dwa metry zaspy pozostawione przed odśnieżarki (a jeżeli zamiast po bokach, widzimy je przed sobą, to oznacza, że powinniśmy mieć na kołach łańcuchy – ich brak to nie tylko ryzyko ugrzęźnięcia, ale też otrzymania mandatu w wysokości 100 euro) i widoki, za które warto zapłacić każde pieniądze. A już na pewno te 24 euro, które są pobierane za wjazd na tą Kaunertaler Gletscherstrasse.

Ciekawostką jest, że właśnie w tym miejscu robiono zdjęcia do filmu Spectre z Jamesem Bondem. Co jeszcze ciekawsze, na całej trasie kursuje autobus, a na górze znajduje się najwyższy w całej Austrii przystanek autobusowy!

Finalnie dojeżdżamy na wysokość 2745 metrów nad poziomem morza.

Mroźny wiatr przeszywa całe ciało, a temperatura spada do -12 stopni. Znajdują się tutaj stoki narciarskie, ośrodki dla narciarzy, a także restauracja z tradycyjnym tyrolskim jedzeniem. Zdecydowanie warto!

Nasz kolejny cel nie jest już tak mroźny. Hotel z basenami termalnymi Aqua Dome jest prawdopodobnie jednym z najpiękniejszych miejsc tego typu w całym regionie. I właściwie nie mam tutaj na myśli samych saun i basenów, które są po prostu fantastyczne. Chodzi przede wszystkim o wykorzystanie przepięknego krajobrazu, jaki rozciąga się wokół.

Po wyjściu z części wewnętrznej możemy (wodnym kanałem) przejść do wieży przy której zbudowano wielkie niecki z małymi basenami. Po drodze miniemy jeszcze sztuczną rzekę, a idąc dalej możemy przejść do basenu z zimną wodą – przeznaczonego głównie do pływania.

Trzy niecki, do których możemy wejść z wieży rozłożono na trzech poziomach. Najniższy jest najmniejszy i najpłytszy. Średni posiada leżanki. W najwyższym umieszczono natomiast kilka rodzajów natrysków. Nocą wszystkie one są fenomenalnie podświetlone – szczególnie środkowa, która imituje gwiazdy odbijające się od tafli wody.

Wewnętrzne baseny są otoczone trzypoziomową galerią z setkami leżaków i leżanek. Szczególnie dobrze wyglda najwyższy, gdzie znajdziemy mnóstwo miejsca na drzemkę lub relaks przy książce.

Zresztą cały kompleks jest wypełniony po brzegi takimi miejscami. Zdecydowanie warto też przejść do strefy saun, gdzie znajdziemy ich łącznie aż siedem. Różnią się rodzajem oraz przeprowadzanymi aktywnościami z wykorzystaniem olejków zapachowych. Wszystko to dopełniają (oczywiście dodatkowo płatne) masaże i zabiegi relaksacyjne. Słowem, można tu się zanurzyć na długie godziny i nawet nie zauważyć, jak czas upływa!

Czy jest zatem sens jechać w Alpy bez nart?

Jak się okazuje, jak najbardziej. Zorganizowanie takiego weekendowego wypadu, podczas którego będziemy podziwiać okoliczne widoki oraz relaksować się na termach to, moim zdaniem, bardzo dobry pomysł i zdecydowanie zamierzam go w niedalekiej przyszłości powtórzyć. Oczywiście nie jest to przyjemność porównywalna z godzinami spędzonymi na stoku, ale jeśli ktoś bardzo nie chce zakładać nart, to zdecydowanie nie powinien powstrzymywać się przed wypadem do Austrii w Alpy.

Przeczytaj również
Powinności i krzywdzące przekonania – uwolnij się od wewnętrznego przymusu i poczucia winy