Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed

Czy Twoje potrzeby są ważne? Stosuj zdrowy egoizm

Praca dom praca dom, ile znam osób, które tak właśnie żyją. Do tego mąż (bądź chłopak lub partner), dzieci, zakupy, sprzątanie… Trzeba umyć samochód, trzeba pomóc Krysi w przeprowadzce, trzeba zrobić to, trzeba zrobić tamto… Wszystko i wszyscy są ważni, ale kiedy ostatnio ważna byłaś Ty? Kiedy zrobiłaś coś tylko dla siebie? Kiedy powiedziałaś sobie, że choćby się waliło i paliło teraz trzeba zająć się sobą, jest czas DLA CIEBIE?

Dbasz o innych, a o siebie dbasz często dla kogoś. Ubierasz się ładnie wychodząc z kimś na randkę, ćwiczysz na siłowni żeby dobrze wyglądać i znaleźć faceta, gotujesz pyszne rzeczy żeby innym smakowało, a co ze sobą? Dla samej siebie już nie warto się starać? Dla samej siebie możesz odpuścić?

Kiedy ostatnio przygotowałaś pyszną kolację DLA SIEBIE i tylko dla siebie, ubrałaś się ładnie żeby wyjść ZE SOBĄ do kawiarni, kupiłaś SOBIE kwiaty żeby ładnie pachniały kiedy się budzisz, piłaś kawę nie myśląc kompletnie o niczym, skupiając się tylko na czystej przyjemności chwili? Często myślimy, że przecież szkoda na to czasu, jeśli jestem teraz sama w domu to usiądę w dresie na kanapie i zamówię sobie fast fooda. Szkoda czasu? Dla samej siebie?

Zajrzyj też do artykułu, w którym możesz przeczytać o 10 rzeczach, które możesz zrobić dla siebie w wolnym czasie.

flowers

Jestem egoistką?

Zajmowanie się sobą jest u nas niestety jeszcze postrzegane dziwnie, źle. Wmawiane jest, że to egoizm, widzimisię, że powinnyśmy poświęcać czas dla innych, zwłaszcza dla rodziny. Ale spójrzmy na definicję, kim jest egoista?

Egoista kieruje się przeważnie własnym dobrem i interesem, nie zwracając zbytniej uwagi na potrzeby i oczekiwania innych. Odnosi wszystko do siebie, patrzy na świat poprzez pryzmat “JA”, nie uznaje wewnętrznie systemu wartości społecznie akceptowanych.

Czy jeśli wyjdziesz do kosmetyczki, pójdziesz z koleżanką do kawiarni, przeznaczysz czas na zatroszczenie się o siebie, to od razu znaczy, że nie zwracasz uwagi na potrzeby innych? A może spójrz z innej strony. Jeśli ktoś wymaga od Ciebie, że będziesz codziennie gotować obiady, będziesz wszystko dla wszystkich robić, to czy ktoś kto tego oczekuje nie kieruje się swoimi potrzebami i nie patrzy przez pryzmat „ja”? No właśnie… Pytanie jeszcze, czy faktycznie ktoś tego wymaga, czy to Ty sama narzuciłaś sobie takie ograniczenia, bo gdzieś tam masz zakorzeniony wzorzec, że tak powinna wyglądać rola kobiety.

Jeśli masz 39 stopni gorączki i ktoś poprosi Cię o pomoc, to będziesz egoistką, jeśli odmówisz? Oczywiście, że nie.

Jeśli masz plany na sobotę, a ktoś prosi Cię żebyś popilnowała jego psa, bo chciałby wyjechać, to powinnaś zaniechać wszystkie swoje plany żeby ktoś inny mógł zrealizować swoje? Oczywiście, że nie.

We wszystkim trzeba znaleźć złoty środek, czuć co chcesz w danej sytuacji zrobić – czy chcesz komuś pomóc, czy robisz to z pewnego rodzaju przymusem. Musisz umieć też rozpoznać czy ktoś nagminnie Cię wykorzystuje, bo wie że nie odmówisz, i doskonale mógłby poradzić sobie bez Twojej pomocy, czy faktycznie to przypadek, w którym chcesz komuś pomóc bo Ci na tym kimś zależy i faktycznie ta osoba tej pomocy potrzebuje. Jeśli wcześniej nie potrafiłaś postawić takiej granicy, czy to swoim przyjaciołom, czy rodzinie, czy nawet sąsiadom, to na początku może przejść Ci to ciężko przez gardło, ale za drugim, trzecim razem zauważysz, że świat doskonale radzi sobie bez Twojego poświęcenia, że nie musisz go dźwigać na swoich ramionach. Nikomu też nie przyjdzie już do głowy naruszać granicy, którą jasno i stanowczo stawiasz.  A Ty nie czujesz już presji, bo wiesz, że jeśli poczujesz taką potrzebę to umiesz się o siebie zatroszczyć. To jest właśnie zdrowy egoizm.

MASZ PRAWO troszczyć się o siebie. MASZ PRAWO mówić nie.

I nie chodzi o to, że teraz masz zrobić komuś na złość, powiedzieć, że masz to gdzieś, rzucasz to wszystko i jedziesz na Bahamy, ale nie chodzi też o to, żeby zaniedbać kompletnie swoje potrzeby, bo one są równie ważne, a tak naprawdę najważniejsze. Chodzi o to żebyś najpierw sama się napełniła, miała odwagę postawić granice i zadbać o siebie, żeby potem móc zadbać o innych. Bo czy zamiast poświęcania, odzierania wręcz siebie samej, nie lepiej jest dać komuś to, czego mamy w sobie dużo, co po podziale nie sprawi że będziemy ubożsi, a wręcz przeciwnie?

woman

Z pustego i Salomon nie naleje…

Znasz to powiedzenie? Nigdy nie dasz komuś tego, czego sama nie masz. Nie nauczysz kogoś czegoś, czego sama nie umiesz. Jeśli nie jesteś szczęśliwą osobą, to ile warte będą Twoje słowa, kiedy będziesz chciała nauczyć córkę, jak być spełnioną kobietą? Jeśli sama nie potrafisz nią być, nie będziesz w stanie nauczyć tego nikogo. Słowa, bez potwierdzenia w czynach, są puste. Jeśli nie dbasz o swoje zdrowie, jak zadbasz o swoje dzieci ,jeśli zachorujesz? Jeśli nie kochasz siebie, jak chcesz stworzyć związek oparty na miłości?

Jesteś swoim 100% i możesz dawać lub brać ich nadwyżkę.

Twierdzi się, że ludzie są dwiema połówkami, które się łączą, ja uważam, że powinni być dwiema całościami, które mogą dać sobie nawzajem jeszcze więcej. Nikt nie ma obowiązku ani powinności dawać Ci tego, czego Ci brakuje, wypełniać pustek.

Nie po to ludzie łączą się w związki żeby oczekiwać, że teraz ktoś mnie uszczęśliwi. Chodzi o to żeby połączyły się dwie szczęśliwe osoby, które razem mają jeszcze większą moc. Dlaczego? Bo jeśli wiążesz się z kimś żeby wypełnił Twoje poczucie osamotnienia, wypełnił luki, zadbał o Twoje potrzeby, to zamiast partnerskiego związku możesz stworzyć relację opartą na zależności. Wtedy chcesz żeby przyjechał książę na białym koniu, który wybawi Cię z opresji. A potem będziesz mu prać, gotować, sprzątać żeby tylko zobaczył jaka jesteś wspaniała, był Ci wdzięczny, że tak o niego dbasz, a koniec końców poszuka sobie innej, bo on chciał kochającą siebie kobietę a nie uległą służącą.

Mężczyźni nie chcą być z uległymi kobietami, bo one szybko tracą przez to na atrakcyjności i niezależności. Nie mają siły „dźwigać” tej kobiety na ramionach. To dla nich za trudne. Wtedy Twój świat się sypie. Bo był oparty nie na Twoich nogach, ale na ramionach tej drugiej osoby. A nie tędy droga. To brzmi brutalnie, ale niestety tak właśnie jest.

Ty sama masz stać stabilnie na swoich nogach. Ty masz być swoim 100%. Wtedy nic ani nikt nie jest w stanie Cię skrzywdzić. Jeśli ktoś nie spełni Twoich oczekiwań, nic nie szkodzi, bo wiesz, że sama możesz to dla siebie zrobić. Ty masz być swoim 100%, bo wtedy dajesz komuś coś z siebie, bo sama to masz, i nie poświęcasz się. Kochasz siebie i tą miłością i troską dzielisz się, bo chcesz, a nie bo musisz.

Kobieto, poświęcanie się to droga w ślepy zaułek

Często słyszę, że małżeństwa się nie rozwodzą, bo mają dzieci, bo chcą żeby dzieci miały normalny dom. Ale czy dwoje ludzi, którzy się nie kochają, często nawet wręcz sobą gardzą, tworzą normalny dom? Czy taki wzorzec domu i miłości chcesz dać swojemu dziecku? Ludzie nie rozumieją, że tylko szczęśliwy rodzic wychowa szczęśliwe dziecko. Nawet jeśli mieliby być osobno, jest to lepsze, niż kiedy nieszczęśliwi męczą się razem. Rodzice „poświęcają się” dla dzieci, które potem wypominają im, że przez nich mają problemy w związkach, czy z poczuciem własnej wartości, bo wychowywali się w domu bez uczuć. Rodzice natomiast wypominają dzieciom całe życie poświęceń i co gorsza oczekują potem, że dzieci w zamian na starość „poświęcą się” dla nich. I błędne koło nieszczęścia się kręci.

Ty jesteś ważna!

Jesteś dla siebie najważniejszą istotą na tej ziemi. Ze sobą będziesz do końca życia – w swoim ciele, ze swoimi myślami, wspomnieniami. Jeśli o siebie nie zadbasz, nikt inny tego nie zrobi. A przynajmniej nie powinnaś od nikogo tego wymagać. Ciągle szukamy docenienia i potwierdzenia naszej wartości na zewnątrz. Szukamy tego w oczach innych, a nie kierujemy się do własnego wnętrza. A tam właśnie jest źródło naszego spełnienia. Tam patrzy na nas najważniejsza osoba na całym świecie – Ty sama.

 

Przeczytaj również
Wszystko co trzeba wiedzieć o Gran Canarii – przygotowania do wyjazdu