Wyobraź sobie szlak, który w całości prowadzi nie zwykłą ścieżką, czy drogą, ale korytem rzeki, w kanionie, między wysokimi na nawet kilkaset metrów ścianami skalnymi, które czasem są tak wąskie, że możesz dotknąć jednocześnie ich obu. Idziesz przez lodowatą wodę, opierając się jej nurtowi, ale im dalej zajdziesz, tym widoki stają się piękniejsze, a wokół robi się pusto, cicho i spokojnie. Taki właśnie jest The Narrows w Zion National Park – najlepszy i najciekawszy szlak w naszym życiu!

Zion – wzrok skierowany w niebo
Zion National Park leży w południowo-zachodnim Utah i jest jednym z najchętniej odwiedzanych parków w całych Stanach. Ale tym, co wyróżnia go spośród innych – Grand Canyonu, Bryce, Arches – jest perspektywa. W Grand Canyon stoisz na krawędzi i patrzysz w przepaść. W Zion jesteś na dnie kanionu i patrzysz w górę. Ściany z czerwonego i pomarańczowego piaskowca nawajskiego wznoszą się po obu stronach na nawet 800 metrów. Czujesz się mały w zupełnie inny sposób niż gdziekolwiek indziej.




Na Zion National Park mieliśmy przeznaczony tylko jeden dzień i musieliśmy zdecydować: Angels Landing czy Narrows. Angels Landing to najpopularniejszy szlak Zion – widoki z góry, łańcuchy wbite w skałę, jeden z najbardziej rozpoznawalnych szlaków w USA, ale trzeba było mieć na niego wcześniej załatwione pozwolenie. Za to Narrows kusiło czymś, czego nigdzie indziej nie można doświadczyć. Wybraliśmy Narrows w zasadzie bardzo spontanicznie i do dziś uważam, że to była jedna z najlepszych decyzji tej podróży.
Jak dotrzeć do szlaku Narrows w Zion?
Wjazd do parku obejmuje karta America the Beauty, którą kupujemy na rok (od tego roku kosztuje 250$ i można dzięki niej wjechać do wielu Parków Narodowych w USA). Jak w wielu innych Parkach Narodowych, po dojechaniu i zaparkowaniu auta, kierujemy się do specjalnego darmowego autobusu, który kursuje po parku i zatrzymuje się na kilku przystankach. Każdy z nich to inne miejsce, inny szlak, inny widok. Zion Canyon Scenic Drive – główna droga przez park – jest w sezonie zamknięta dla prywatnych samochodów.
Żeby dotrzeć do szlaku Narrows, musimy wysiąść na ostatnim przystanku autobusu, czyli Temple of Siwinawa. Tu zaczyna się krótki spacer, który po około 15 minutach doprowadzi wprost do wejścia na Narrows. I tu zaczyna się najlepsze – wchodzimy do rzeki.


Po drodze mijamy inne ciekawe przystanki takie jak:
- Court of the Patriarchs – krótkie wyjście na punkt widokowy, z którego widać trzy masywne skalne szczyty nazwane imionami biblijnych patriarchów: Abraham, Isaac i Jacob. Warto nawet na chwilę wysiąść i poszukać ich wzrokiem
- Zion Lodge – jedyny hotel wewnątrz parku, można tu zjeść lub odpocząć. Stąd też startuje kilka szlaków
- The Grotto – tu zaczyna się podejście na Angels Landing, czyli ten drugi słynny szlak z łańcuchami wbitymi w skałę
- Weeping Rock – krótki spacer do miejsca, gdzie ze skalnej ściany sączy się woda, tworząc rodzaj wiszącego ogrodu z paprociami i kwiatami rosnącymi prosto ze skały. Trochę surrealistyczne
- Big Bend – przystanek bez konkretnego szlaku, ale z widokami na zakręt wąskiego kanionu i wyjątkowo wysokie skalne ściany.

Zacznij wcześnie – naprawdę wcześnie
Zion to jeden z najbardziej obleganych parków. Parking przy wejściu do parku jest bezpłatny – jak w większości parków narodowych w USA – ale zapełnia się błyskawicznie. To jedyny park, w którym nie udało nam się zaparkować, mimo że byliśmy w nim o 8:30. Musieliśmy zostawić auto na płatnym parkingu w miasteczku obok i dojechać do parku autobusem.
Na szczęście autobus działa sprawnie i jest darmowy. Kursuje regularnie i dowiezie nas do wejścia do Parku. Brzmi nieźle, ale przy napiętym planie tracenie czasu na szukanie parkingu, dojście do przystanku i czekanie na kurs jest bolesne. Dlatego – jedźcie jak najwcześniej.

Buty i kij – czyli jak przygotować się do szlaku Narrows?
Szlaku Narrows nie pokonamy po prostu w butach trekingowych i bez przygotowania. Przy wejściu na szlak lub w pobliskich miasteczkach jest wypożyczalnia specjalnego sprzętu: neoprenowe skarpety, wodoodporne buty i kije trekkingowe. Niektórzy wypożyczali nawet stroje wodoodporne podobne do ogrodniczek. Wahaliśmy się, czy na pewno jest to niezbędne, ale na szczęście rozsądek wygrał. Wypożyczyliśmy. I dzięki Bogu, bo bez tego po prostu byśmy nie dali rady.


Nurt w rzece jest silniejszy, niż się wydaje. Nawet tam, gdzie woda sięgała mi do kostek czy kolan, czułam ogromną siłę, która zwalała z nóg. Trzeba uważać naprawdę na każdy krok. Poza tym dno rzeki to potężne ilości mniejszych i większych kamieni – śliskich i niestabilnych. Bez kija, który daje podparcie i specjalnych butów, które dają przyczepność, byłoby to po prostu bardzo niebezpieczne. Do tego woda jest tutaj lodowata nawet latem, aczkolwiek jest w tym też jakiś urok, bo nigdy nie będzie gorąco 🙂

Jak wygląda sam szlak
Narrows to szlak, który nie ma utwardzonej ścieżki. Ścieżką jest rzeka Virgin River. Wchodzisz do wody i idziesz przed siebie, a po obu stronach rosną ściany skalne – miejscami wąskie na kilka metrów, wysokie na kilkaset. Szczelina jest tak ciasna, że w niektórych miejscach słońce ledwo do niej dociera.
Uwierzcie mi, to jest spektakularny widok. Gra świateł, potężne pionowe skalne ściany, potęga natury, coś niesamowitego. Czasem przy rzece znajdziecie kawałek suchego lądu, gdzie można usiąść i odpocząć, ale nie ma zbyt wiele takich miejsc. To, co zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie, ale to chyba w każdym parku narodowym w jakim byliśmy, było to jak życzliwi i pomocni byli ludzie. Nikt nie irytował się jeśli ktoś szedł wolniej, jeśli chciał zrobić sobie zdjęcie, atmosfera na szlaku była naprawdę fantastyczna.


Na początku szlaku faktycznie jest sporo ludzi, najgłębszy moment, gdzie woda sięga do klatki piersiowej jest bardzo blisko od wejścia. Tu się odbywa największa selekcja, bo sporo ludzi zawraca. W gruncie rzeczy zatem, im dalej pójdziemy, tym robi się spokojniej wokół.


Po jakimś czasie mijasz dosłownie pojedyncze osoby. Kolory kanionu zmieniają się za każdym zakrętem i są niesamowite. Ciągle patrzysz raz w dół pod nogi, a raz w górę na te przepiękne, majestatyczne struktury.

Większość osób najdalej dociera do miejsca zwanego Wall Street, i tak było z nami, to pierwszy odcinek szczeliny, najbardziej spektakularny i najczęściej fotografowany. Czas przejścia do Wall Street i z powrotem to teoretycznie ok. 6-7 godzin. Nam zajęło to trochę krócej.




Ważne jest to, że wracamy tą samą trasą, więc w pewnym momencie trzeba po prostu podjąć rozsądną decyzję o zawróceniu. Oczywiście warto też wziąć pod uwagę, o której robi się ciemno – raczej nie chciałabym wracać rzeką po zmroku.



Pozwolenie – czy jest potrzebne?
Planując wyjazd, natknęłam się na informacje, że do Narrows potrzebne jest pozwolenie. Przez chwilę myślałam, że to dotyczy całego szlaku. Okazuje się, że to nie do końca tak.
Odcinek od dołu, czyli ten, który pokonuje zdecydowana większość turystów, nie wymaga żadnego pozwolenia. Wchodzisz od strony Temple of Sinawava, idziesz rzeką przed siebie tak daleko, jak chcesz i masz siłę, a następnie wracasz tą samą drogą. Właśnie tak zrobiliśmy my i właśnie tak wygląda klasyczne Narrows.
Pozwolenie jest natomiast wymagane przy wariancie z góry na dół – czyli trasie zaczynającej się przy Chamberlain’s Ranch, prowadzącej przez cały kanion aż do Temple of Sinawava. To kilkanaście godzin wymagającego marszu (a miejscami pływania), najczęściej rozbitych na dwa dni z noclegiem w kanionie. Zdecydowanie nie jest to dla każdego, choć brzmi absolutnie niesamowicie – spanie pod gołym niebem w środku szczeliny, między skalnymi ścianami musi być niezapomnianym doświadczeniem. Pozwolenia rezerwuje się przez recreation.gov i podobnie jak kempingi w parkach, rozchodzą się bardzo szybko.

Jeśli macie tylko jeden dzień – tak jak my – żadne pozwolenie nie jest potrzebne. Po prostu przyjedźcie wcześnie, wypożyczcie sprzęt i wejdźcie do rzeki.




Flash floods – tego nie można zbagatelizować
Przed wejściem na szlak koniecznie sprawdźcie komunikaty o zagrożeniu powodziowym. Możecie zrobić to w visitor center po wjeździe do parku. Flash flood, czyli powódź błyskawiczna, to jedno z największych niebezpieczeństw w Narrows. Woda może nadejść błyskawicznie, bez ostrzeżenia, nawet przy słonecznej pogodzie w kanionie, jeśli gdzieś dalej w górach spadł deszcz.
Tablice przy wejściu na szlak pokazują aktualny poziom ryzyka – zielony, żółty, czerwony. Przy czerwonym wejście jest zamknięte. Nie jest to miejsce, do którego można podejść beztrosko, tu się czuje ogromny respekt do natury.

Szlak Narrows w Zion – czy warto?
Absolutnie tak! Wyjście z rzeki po kilku godzinach w środku tej szczeliny to jeden z tych momentów, które trudno opisać słowami. Mokra, zmęczona, z obolałymi nogami od kamieni, ale z poczuciem, że właśnie doświadczyłam czegoś, co naprawdę trudno porównać z czymkolwiek innym. Te pionowe ściany skalne nad głową, ta zimna woda, ten nurt, który non stop przypomina o potędze natury – to jest Narrows.

Jeśli macie tylko jeden dzień w Zion i stoicie przed wyborem, to zrozumiałe, że możecie czuć się zagubieni. Ale uwierzcie mi, wybór Narrows to decyzja, której nie pożałujecie! To doświadczenie, które na zawsze pozostanie w waszej pamięci. Nie wahajcie się – ruszajcie w drogę i odkryjcie magię tego miejsca!



