Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed

Jezioro Garda – gwarancja udanych wakacji

Zaledwie godzinę drogi na północ od Mediolanu znajdują się miejsca o iście bajkowej scenerii. Mowa tu o jeziorach Como i Garda, otoczonych górami i zielenią. Ja miałam, póki co, okazję zobaczyć jedynie jezioro Garda i muszę przyznać, że jeden raz to za mało.

Dlaczego to dobry kierunek na wakacje?

Bo jeśli znudzi Ci się kąpanie w jeziorze, uprawianie wszelkiego rodzaju sportów wodnych, zawsze możesz iść na rower, wspinać się, czy chociażby urządzić przejażdżkę po Alpach. A jeśli znudzi Ci się natura, zaledwie w półtorej godziny dojedziesz do na przykład pięknej Wenecji.

No to w drogę!

Bergamo, miasteczko znajdujące się obok Mediolanu. To kolejne miejsce do którego loty zarówno Wizz Airem jak i Ryanairem są zazwyczaj bardzo tanie. Z Bergamo możemy łatwo udać się do Mediolanu, ale ja wraz z moją mamą zdecydowanie wybrałyśmy “kierunek natura”, czyli piękne alpejskie jezioro Garda.

Jeśli chodzi o transport, zdecydowałyśmy się na wypożyczenie auta, bo to, moim zdaniem, w tych rejonach największy komfort, wygoda oraz oszczędność czasu. Wypożyczenie auta na 4 dni wraz z ubezpieczeniem kupionym przez stronę Ryanaira kosztowało nas 200 zł. Tyle samo wyniosła benzyna za cały pobyt. Bez auta też oczywiście można dać sobie radę, poruszając się autobusami lub promami płynącymi między wschodnią a zachodnią stroną jeziora.

Po przylocie postanowiłyśmy zostawić rzeczy w samochodzie na parkingu wypożyczalni i autobusem pojechać do Bergamo. Dlaczego autobusem a nie samochodem? Dojazd z lotniska autobusem jest szybki i na pewno tańszy niż bilety parkingowe, a chciałyśmy również przejechać się słynną kolejką w Bergamo. Bilet dobowy (opłaca się najbardziej nawet jeśli jedzie się tylko na 1 dzień) kosztuje 5 euro i obejmuje komunikację w Bergamo, wraz ze wspomnianymi zabytkowymi kolejkami Funicolare, które wożą pasażerów z górnej części miasta do dolnej. Bergamo samo w sobie to urocze miasteczko (głównie jego górna część Citta Alta). My spędziłyśmy w nim około 3 godziny i wróciłyśmy na lotnisko po samochód.

Trasa nad Gardę jest łatwa, obejmuje jednak płatne odcinki autostrady. W czasie pobytu, poruszałyśmy się tylko po wschodniej części jeziora, ponieważ zachodnia trasa jest podobno bardzo wąska, stroma i trzeba być odważnym kierowcą żeby się na to zdecydować. Po wschodniej stronie możemy wybrać albo trasę biegnącą przy samym jeziorze albo właśnie autostradę. My jechałyśmy do Nago Torbole, czyli miasteczka znajdującego się na samej północy Gardy, więc wybrałyśmy opcję szybszą, czyli autostrady.

Miejsce, w którym mieszkałyśmy bardzo pozytywnie nas zaskoczyło. Hotel Ideal w Nago Torbole to zaledwie 3-gwiazdkowy hotel, jeden z tańszych nad Gardą. Zapłaciłyśmy tutaj po 100 zł za noc (ze śniadaniem), ale zrobił na nas bardzo dobre wrażenie zarówno przez bogate śniadanie, jak i przemiłą obsługę, dbanie o czystość, dobre położenie hotelu i bardzo wygodne łóżka.

Różnorodność atrakcji

Północ jeziora jest typowa dla sportów wodnych, zarówno kite surfingu jak i żeglarstwa, ale też dla sportów górskich, wypraw rowerowych, czy wspinaczek. Miasteczka oferują szeroki wybór baz noclegowych, restauracji, barów, miejsc na spacery czy przejażdżki.

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała również różnorodności i wspaniałości włoskich smaków. Jak zawsze króluje kawa, lody, aperol, pizza, czy przepyszne makarony. 

Miasto zakochanych kaczek

To, co urzekło mnie w trakcie pobytu w Nago Torbole to spacerujące wszędzie pary kaczek. Widziałyśmy je przy sklepach, na łąkach, pływające razem. Urzekające było właśnie to, że zawsze robiły to parami. Postanowiłam więc wspominać to miasto jako miasto zakochanych kaczek.

Malcesine i inne wyjątkowe miejsca

Oprócz północy jeziora, udałyśmy się również do malowniczego miasteczka położonego po wschodniej części jeziora – Malcesine. Jego atrakcją jest mały zamek znajdujący się przy jeziorze, ale miasteczko samo w sobie jest niezwykle urocze.

Ruszamy na północ!

Wystarczy zaledwie kilka minut jazdy samochodem na północ od jeziora żeby zaczęły zachwycać nas alpejskie scenerie, choć również bardzo wąskie, strome drogi i ostre zakręty. Zatem można jechać ze spoconymi dłońmi, zwłaszcza znając temperament Włochów, także na ulicach. My wybrałyśmy się jedynie jakieś 30 km na północ, ale następnym razem na pewno skuszę się na jeszcze więcej. Widoki są obłędne. Udało nam się także dotrzeć do wodospadu Varone, oddalonego zaledwie o 20 minut drogi samochodem od Nago Torbole. To nie tylko wodospad, ale też ogród pełen kwiatów, cicha, ambientowa muzyka lecąca z głośników i specjalne miejsca piknikowe.

Kilkanaście kilometrów dzieli Varone od jeziora Tenno, które słynie z kolei ze swojej turkusowej barwy. Droga nie była tam łatwa, ale jak już pisałam zdecydowanie warto się tam wybrać dla niesamowitych widoków i spokoju jaki doświadcza się, przejeżdżając przez małe wioseczki i miasteczka otoczone górami.

Wyjątkowe termy i spa

Jeśli macie ochotę na relaks i odrobinę luksusu polecam termy w San Pellegrino. Miejsce dopracowane w każdym szczególe żeby rozpieszczać i zadbać o przebywających gości. Spokojnie można spędzić tam cały dzień i delektować się tym co oferuje. Wejście całodniowe kosztuje 45 euro. Jeśli chcecie skorzystać z lunchu (od 12 do 15), w postaci szwedzkiego stołu, koszt to 18 euro. Od 17.30 serwowany jest darmowy aperitif. Po wejściu dostałyśmy klapki, ręczniki, szlafroki i ruszyłyśmy na odkrywanie term. Każdy korytarz krył nowe atrakcje, począwszy od przeróżnych saun, po pokoje odpoczynku w różnych stylach. Były wodne łóżka, pokój z bardzo wygodnymi, wypełnionymi czymś w rodzaju piasku łózkami, a w każdym pokoju relaksacyjna muzyka i wyjątkowy zapach. Była też sala z kominkiem, wiele zakątków z kanapami, tarasów z leżakami. Oprócz basenów i leżaków na zewnątrz, wewnątrz również można znaleźć wiele mniejszych basenów, jaccuzi z widokiem na to, co dzieje się na zewnątrz, czy na przykład bicze wodne.

Tak naprawdę można bez problemu dostać się tam bezpośrednim autobusem z dworca w Bergamo. Autobus jedzie około półtorej godziny i podwozi nas prawie pod same termy. Samo miasteczko San Pellegrino też warte jest uwagi, jako, że jest bardzo znanym włoskim kurortem.

Na koniec mała anegdota. W San Pellegrino udałyśmy się do kawiarni, poprosiłam o menu i oto co dostałam:

Jako że mnogość wyborów mnie czasem przytłacza, zdecydowałam się po prostu na cappuccino, ale przyznam, włosi mają polot 😉

***

Lombardia kryje wiele skarbów, smaków, pięknych pieszych szlaków, widoków, tras rowerowych, atrakcji, więc jeden raz to za mało żeby odkryć i nasycić się tym miejscem. Zapewne za każdym razem można tutaj poznać czy zrobić coś nowego. Zachęcam więc do odkrywania!

Przeczytaj również
Tak, ten blog jest postanowieniem noworocznym. Może dotrzymamy ich razem?