Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed

Historia pewnego życia

Rodzimy się – większość w bardzo podobny sposób, w podobnych okolicznościach. Nasze dorastanie jest już mocno zindywidualizowane. Jedni w kochających rodzinach i pięknych domach, inni w pełnych agresji i stresu środowiskach, a jeszcze inni sami, pozbawieni jakiegokolwiek ramienia, na którym mogliby się wesprzeć, miłości rodzicielskiej. Niezależnie od tego, w końcu wchodzimy w czas buntu. Jedni go uzewnętrzniają, sprzeciwiając się całemu światu, eksponując swój nonkonformizm i łamiąc wszelkie możliwe zasady. Dla innych bunt to odejście od realiów dzieciństwa, wyjście ze swojego drzewa genealogicznego, w którym ojciec, dziadek i pradziadek mieli to samo hobby – pędzenie bimbru w piwnicy.

Świat staje w końcu przed nami otworem. Uwolniliśmy się z więzów. Możemy wszystko. Po drodze dostajemy jeszcze kilka strzałów w potylicę: pierwsza nieszczęśliwa miłość, rozwód rodziców, śmierć babci… Zataczamy się, ale biegniemy dalej. Ku upragnionemu szczęściu.

Wyidealizowany obraz świata nastolatka z czasem ustępuje ponurej rzeczywistości. Karmieni kłamstwami, że wystarczy się uczyć w szkole, żeby osiągnąć sukces, uderzamy o ścianę. Wychodzimy z liceum nieprzygotowani do studiów. Kończymy studia nieprzygotowani do życia. Środowisko wpaja nam, że musimy być najlepsi: w klasie, w grupie, w szkole, na roku. Nauczyciele wpajają stosowanie się do zasad – tu masz pisać w taki sposób, a na to pytanie zawsze odpowiadać w taki. Próbują tłumić naszą kreatywność, naiwnie wierząc, że to w imię wyższego dobra. Nieliczne umysły się temu opierają. Większość ulega autorytetowi starszego, mądrzejszego pana z brodą, który ma taki, a nie inny obraz świata. Oczywiście zakładając, że ten obraz świata jest zgodny z ich percepcją. Jeżeli nie, rodzi niechęć, czasem nienawiść.

Dorosłe życie zaczynamy od szukania pracy. Wydaje się być proste – w końcu mamy dyplom. Nie zastanawiamy się nad tym, co faktycznie potrafimy. Przecież na studiach liznęliśmy wszystkiego. Trochę HTML-a, trochę prawa, ciut filozofii, mnóstwo teorii. Wmówiono nam, że ta wiedza ma wartość. Po pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej zaczynamy w to powątpiewać. Piąta sprawia, że uważamy za gówno prawdę. Po siódmej sami czujemy się jak gówno.

Nie nauczono nas radzić sobie z emocjami. Nie wpojono, żeby podważać i kwestionować wszystko, co usłyszymy. Mamy być posłuszni i ślepo wierzyć w to, co mówi do nas osoba wyższa statusem, albo przynajmniej wiekiem. W końcu na tym zbudowano ten świat i każdy powinien znać swoje miejsce. Ty Junior Accouncie (taaak, w końcu się udało zdobyć pracę!) jesteś w pozycji reaktywnej do wszystkiego. A może raczej wszystko jest odwrócone dupą do Ciebie. Przyzwyczajaj się.

Spędzony sen z powiek przypomina nam o ideałach z dzieciństwa. Kasia chciała zostać lekarzem. Krzyś marzył o pilotowaniu odrzutowca. Stasiu zawsze widział siebie jako marynarza. Ktoś zdeptał ich marzenia i wyrzucił na śmietnik jak zużytą szmatę? Nie. Sami poddali się nieświadomie temu procesowi, idąc jak owieczki za stadem prowadzonym przez nie wiadomo kogo i nie wiadomo gdzie. Umarli wewnętrznie, z narysowanymi na twarzach sztucznymi uśmiechami. Skazani na ludzi, którzy ich nie szanują, których sami nienawidzą, a którym próbują za wszelką cenę zaimponować. Jedni nowym samochodem, inni złotym zegarkiem. Duszą się w swojej rzeczywistości przekonani o ulatniających się niczym dym papierosa możliwościach. Zaczynają szukać winy. Najpierw w innych, a potem w sobie. Nienawidzą innych, a potem siebie. Zakładają rodziny, kochają, przywiązują się, uzależniają od drugiego człowieka. Potem zdradzają, wmawiając sobie, że to jedna z możliwości, jakie im jeszcze zostały. Gdzieś po drodze rodzą się dzieci.

 

Rodzimy się – większość w bardzo podobny sposób, w podobnych okolicznościach. Nasze dorastanie jest już mocno zindywidualizowane. Jedni w kochających rodzinach i pięknych domach, inni w…

Przeczytaj również
Jak przestać się martwić
Wyjdź ze swojej głowy!