Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed
dav

Kraina żubrów, bocianich gniazd i kolorowych cerkwii – dlaczego warto spędzić weekend na Podlasiu

Zawsze kiedy jestem w miejscu w Polsce, które mnie zachwyca, nasuwa mi się na myśl powiedzenie „cudze chwalicie, swego nie znacie”. Podlasie zdecydowanie jest jednym z takich miejsc. Fascynuje odmiennością, bogactwem różnorodności, wielokulturowością, mieszaniną religii żyjących obok siebie (żyją tu przede wszystkim wyznawcy prawosławia, ale też katolicy, żydzi i tatarzy), Do tego urzeka ciekawą architekturą i historią, dobrą kuchnią, piękną naturą i spokojem.

Carska Białowieża

Na nasz aktywny weekend, z okazji dnia dziecka, wybraliśmy Białowieżę i Białowieski Park Narodowy. Kiedy zbliżaliśmy się do celu, zauroczyła nas ilość zielonych, rozległych pól, a także bocianich gniazd, na które można się natknąć tak naprawdę na każdym kroku. Piękne jest to, jak mieszkańcy pomagają bocianom i co roku przygotowują im chociażby platformy pod gniazda, by lepiej poradziły sobie po powrocie do kraju.

Od 1795 roku  do 1915 roku Białowieża znajdywała się pod zaborem rosyjskim. Można zaobserwować wiele pozostałości z tego okresu, Przede wszystkim ikoną tego regionu był pałac zbudowany na polecenie cara Aleksandra III, który miał być letnio-jesienną rezydencją – bazą wypadową na polowania w puszczy. Niestety pałac spłonął w 1944 roku a teraz na jego miejscu znajduje się muzeum przyrodnicze, restauracja i hotel.

Przy Pałacu powstał również istniejący do dziś Park Pałacowy z jeziorami.

W tamtym czasie, na potrzebę podróży cara, wybudowano również dworzec kolejowy, który potem wykorzystywano do przeładunku drewna (stąd nazwa Białowieża Towarowa). Co ciekawe, pociągi kursowały tutaj aż do 1994 roku – dopiero wówczas uznano połączenie za nierentowne. W miejscu dworca znajduje się aktualnie restauracja Carska. Wystrój i atmosfera miejsca nawiązują właśnie do czasów carskich. Obok restauracji znajduje się tradycyjna sauna – ruska bania, skład pociągu z luksusowymi wagonami stylizowanymi na carskie saloniki oraz apartamenty w zabytkowej wieży ciśnień.

My mieliśmy okazję odwiedzić jedynie restaurację i zjeść w niej mus chałwowy, który był niebywałym doznaniem kulinarnym i wręcz marzyłam by nigdy się nie skończył!

Car Aleksander III ufundował również w 1895 roku słynną prawosławną cerkiew w Białowieży, która wyróżnia się ikonostatem z chińskiej porcelany. Polecam gorąco zobaczenie jej wnętrza.

Panele słoneczne i miliony z UE

Patrząc kilka lat wstecz, Białowieża mocno zyskała na dofinansowaniach unijnych. Przechadzając się po miasteczku, co krok natykamy się na tablice upamiętniające takie inwestycje. Widać, że region mocno wykorzystał szansę kiedy był na to czas.

Co więcej zyskała też ekologia. Niemalże na każdym domu znajdują się panele słoneczne czerpiące energię.

Co zjeść?

W Białowieży polecamy zdecydowanie restaurację Pokusa. Mają tam przepyszny chłodnik z pieczonymi ziemniaczkami i pyszne pierogi. Można tutaj też zjeść w dobrej cenie fantastyczną dziczyznę.

Poza tym oczywiście warto odwiedzić restaurację Carską, ale trzeba się liczyć z tym, że będzie to już większy wydatek.

Bardzo fajne miejsce z klimatem i duszą to kawiarnia Walizka, w której jedliśmy przepyszne ciasto kruche z rabarbarem.

Kult żubrów i wycieczki z noktowizorem

Puszcza Białowieska słynie z obecności żubrów i chyba każdy kto tu jest chciałby go zobaczyć. Oczywiście możemy udać się do Rezerwatu Pokazowego Żubrów, które przypomina mini zoo, ale widok umęczonych upałem zwierząt, siedzących wspólnie pod jedynym drzewem na polanie, które daje cień, nie jest chyba tym o co nam chodziło.

Postanowiliśmy więc udać się na poszukiwanie żubrów o wschodzie słońca. Dziarsko ruszyliśmy w las o 3.30 z nadzieją, że je spotkamy. W pewnym momencie usłyszeliśmy bieg żubra tuż obok nas, co powiem szczerze trochę mnie wystraszyło, ale nie udało nam się go zobaczyć. Z perspektywy czasu myślę sobie, że chyba to i lepiej, bo gdyby chciał nas przegonić, raczej nie mielibyśmy z nim szans 😉

Od naszych gospodarzy słyszeliśmy o kilku innych miejscach, punktach widokowych, w których o świcie jest duża szansa na zobaczenie żubrów. Po wschodzie słońca jest już dla nich po prostu za gorąco i chowają się w głąb puszczy.

Co ciekawe, serce Białowieskiego Parku Narodowego to tak zwany Obszar Ochrony Ścisłej i można tam wejść tylko z wykwalifikowanym przewodnikiem. Organizowane są wycieczki grupowe o różnej tematyce. Jedną z nich jest właśnie tropienie żubrów, w tym poruszanie się po puszczy z noktowizorami. Wycieczka trwa około 6 godzin, rozpoczyna się około półtorej godziny przed wschodem słońca i trzeba się do niej dobrze przygotować, zarówno pod względem sprzętu jak i ubrania. Myślę, że musi to być naprawdę ciekawa przygoda.

Żubr to niestety wciąż gatunek zagrożony, potrzeba było wiele starań, by w okresie międzywojennym przywrócić równowagę wśród gatunku. Liczne polowania bowiem niestety doprowadziły do jego całkowitego wyginięcia (ostatni wolnożyjący żubr nizinny został zabity w 1919 roku). Na szczęście na całym świecie zostały 54 żubry w niewoli.  Z inicjatywy z inicjatywy prof. Jana Sztolcmana założono Międzynarodowe Towarzystwo Ochrony Żubra i rozpoczęto rekultywację. Dziś w Puszczy Białowieskiej w Polsce i Białorusi żyje łącznie blisko 1900 żubrów, to 1/3 populacji tych zwierząt na całym świecie.

Żubry są tu wręcz kultywowane. Co chwilę natykamy się na pomniki żubrów, są one też inspiracją do tworzenia nazw miejsc (cóż, nie ma tu zbyt dużej oryginalności) i tak oto mamy hotel Żubrówka, bar Pod Żubrem, Towarzystwo Sportowe Żubr itp. 😉

Kraina Otwartych Okiennic i kolorowe Cerkwie

Kraina Otwartych Okiennic to szlak trzech małych wioseczek: Trześcianka, Puchły i Soce, które zachwycają zdobnictwem i ornamentyką nie spotykaną w innych regionach w Polsce, nawiązująca do zdobnictwa stosowanego w rosyjskim budownictwie ludowym. W dodatku są tam piękne drewniane cerkwie.

Rowerowe wycieczki

Puszcza Białowieska to oczywiście raj rowerowy i świetne miejsce do aktywnego wypoczynku. My również poznawaliśmy te tereny głównie na dwóch kółkach i zdecydowanie powiem, że warto. Wybraliśmy się także na Szlak Dębów Królewskich, ale szczerze mówiąc najbardziej spektakularne dęby znajdują się tuż przy wejściu po prawej stronie, a sam szlak nie jest aż tak powalający.

Cynamonki i lokalne jedzenie

Przed jednym ze sklepów w Białowieży zobaczyliśmy tablicę: “Dzisiaj polecamy: CYNAMONKI”. Na co Tomek powiedział do mnie: “Asia zobacz co to te cynamonki, jak fajne to mi weź”. Okazało się, że cynamonki (słodkie, zwijane bułeczki z dużą ilością cynamonu) to mistrzostwo świata i każdy następny dzień bez nich był dniem straconym. No i każdego następnego dnia byliśmy o kilkaset kalorii ciężsi.

Nie obyło się również bez spróbowania lokalnych dań, czyli kartaczy czy babki ziemniaczanej, a także lokalnego piwa Hajnówek, w restauracji “Starówka” w Hajnówku. 

Miejsce Mocy

To obszar w lesie, który emanuje pozytywnymi wibracjami i promieniowaniem. Podobno w tym miejscu człowiek się regeneruje, rozwija się jego intuicja, nabiera sił witalnych, harmonizuje się i oczyszcza umysł. Prawdopodobnie było to dawne miejsce kultu Słowian, gdzie wtajemniczeni spotykali się by wykorzystywać swoją moc oraz moc kamieni by powstrzymywać wrogów i złe moce. Wszystko wskazuje na to, że odprawiano tu również pradawne rytuały.

Dom, w którym mieszkaliśmy

Miejsce, do którego trafiliśmy jest miejscem magicznym, wręcz oazą spokoju. “Pod Brzozą” czuliśmy się jak w domu. Gospodarzami są tam Gary i Lena, małżeństwo o niezwykle ciekawej historii i dobrych sercach. Ich dom jest przepięknie urządzony i zadbany, okazało się, że większość porcelanowych i ceramicznych figurek, a także obrazy, są ich dziełem. Mieszkali przez wiele lat w Kanadzie, a od 20 lat w Białowieży. Prowadzili przez 11 lat schronisko dla zwierząt i sami mają w domu 3 cudne psy. To ludzie otwarci, życzliwi, pomocni, którzy w swoim domu stworzyli niezwykłą atmosferę i klimat. Jeśli będziecie wybierać się do Białowieży z całego serca polecamy Wam to miejsce!

***

Podlasie kryje wiele tajemnic. Nam udało się odkryć zaledwie część z nich. Czy wrócimy? Zdecydowanie. To miejsce, w którym czas płynie wolniej, a i tak minął nam zbyt szybko. Zachęcamy Was do poznawania tego regionu i aktywnego wypoczywania.

Przeczytaj również
5 miejsc w internecie, gdzie nauczysz się czegoś nowego, nie wydając nawet złotówki