Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed

A Ty kiedy ostatni raz poczułeś flow?

Flow to taki stan, kiedy robisz coś fajnego. Coś, czemu jesteś w 100 procentach oddany. Twoja uwaga nie wędruje gdzieś, hen daleko. Jesteś tu i teraz – skupiony i obecny. Co jednak najważniejsze, daje Ci to tyle radości, że nie zauważasz upływającego czasu. Kiedy ostatni raz byłeś w takim stanie?

Żyjemy szybko. Wstajemy za późno, śpieszymy się do pracy. Długie godziny spędzone w zatłoczonych autobusach i tramwajach wywołują u nas frustrację. Potem cztery z ośmiu godzin za biurkiem przesiadujemy na Facebooku (lub w inny sposób je trwonimy), żeby po powrocie zjeść szybki obiad i ostatnie kilka godzin dnia spędzić przed ekranem telewizora/komputera/tabletu oglądając seriale. Oczywiście to nie reguła. Niektórzy mają rodziny, inni pracują krócej/dłużej itd. Każdy jest inny – wiadomo.

Z tego wszystkiego wyłania się nam jednak kilka punktów wspólnych. Facebook, seriale, komunikatory… Twórcy tego typu rozwiązań zażarcie walczą o dwie rzeczy: nasze dane (big data) oraz nasz czas. Nie zastanawiało Was nigdy, dlaczego przy każdym wejściu na Facebooka widzicie inne posty? A Netflix? Przy każdym uruchomieniu proponuje inny serial. Mało tego, co kilka tygodni zmienia wygląd kafelków, przez co przeglądanie biblioteki seriali staje się zupełnie nową przygodą. “Bingie watching”, a więc oglądanie kilku(nastu) odcinków pod rząd stało się wręcz modne. A tymczasem samych seriali ciągle przybywa…

Czas to nasz jedyny zasób, którego nigdy nie odzyskamy. Możemy stracić pieniądze i je zarobić na nowo. Możemy stracić zdrowie i z mniejszą lub większą pomocą pieniędzy je sobie przywrócić. To samo tyczy się humoru, urody, przyjaciół, itd. Czasu nam jednak nikt nie zwróci.

A to nie wszystko. Największą zmorą naszych czasów są wszechobecne powiadomienia.

Nie przeszkadzaj mi!

Jak w ciągu dnia zachowują się Wasze telefony? Bzzz, buuu, bzzz, bzz bzz, bzzzzyyyyt! Brzmi znajomo? Typowy użytkownik smartfona dotyka swoje urządzenie 2167 razy w ciągu całego dnia. Średnio przed małymi ekranikami spędzamy 2,5 godziny dziennie. Odpowiadamy na wiadomości, sprawdzamy Facebooka (Twittera, Instagrama, Snapchata, cokolwiek…), czytamy newsy, przeglądamy blogi (czyżbyście robili to teraz?) itd. Robimy to wszędzie.

I tu docieram do sedna. W stanie flow zapominamy o wszystkim i cieszymy się chwilą. Czytamy wciągającą książkę z wypiekami na twarzy, piszemy opowiadanie (z równie dużymi wypiekami), układamy puzzle, gramy w planszówki, spacerujemy po parku, oglądamy z dziećmi zwierzęta w zoo, tańczymy, rysujemy, malujemy, śpiewamy, gramy na jakimś instrumencie… Nie patrzymy nawet na zegarek, bo czas mija nam tak dobrze.

Flow XXI wieku to “bzzzzzzt!”

Współczesne społeczeństwo ma duży problem z koncentracją. Niektórzy nie potrafią przeczytać dwóch stron książki bez odpływania myślami gdzieś daleko. Jeszcze gorzej jest podczas pracy. Wierzymy, że potrafimy robić wiele rzeczy jednocześnie (multitasking), a więc nie przeszkadza nam opracowywanie kosztorysu, pisanie na Messengerze i przeglądanie Pudelka w tym samym momencie. Torturujemy w ten sposób nasz mózg, który musi bez przerwy przełączać się między zadaniami i tak naprawdę w ogóle się nie skupia na żadnej z wykonywanych aktualnie czynności.

Badania wykazują, że nasz mózg odciągnięty od aktualnie wykonywanej czynności potrzebuje ok. 20 minut, żeby na nowo się na niej skupić. A jeśli coś nam bez przerwy przeszkadza? Nie skupiamy się wcale. Dodajmy do tego zdolność naszego gatunku do szybkiej adaptacji, wyrabiania nawyków i katastrofę mamy gotową.

Otoczenie wcale nam w tym nie pomaga. W przeglądarce mamy otwartych kilkanaście kart jednocześnie. Open space w naszym biurze sprzyja natomiast ciągłym rozmowom i zaczepkom – nawet, gdy zakładamy na uszy słuchawki. Wychodząc z pracy na ulicę ciągle zerkamy w telefon, bo dostaliśmy nowe wiadomości (albo ktoś polubił nasze zdjęcie). W domu natomiast, oglądając ulubiony serial, czytamy równolegle jakiś nowy artykuł, który wpadł nam w oko. Mógłbym tak wymieniać długo, sami wiecie, jak wygląda to u Was.

Ty też tak masz?

To dość skrajny przykład tego, jak można utracić kontrolę. Mam nadzieję, że nie notujecie u siebie wszystkich symptomów, bo jeśli tak, czeka Was dużo pracy. Od czego warto zacząć? Może przestawienie telefonu w tryb “nie przeszkadzać” będzie dobrym pomysłem? Spędzenie wieczoru na czytaniu książek też jest dobrym pomysłem. Małe kroczki czynią cuda – dzień po dniu redukujmy rozpraszacze z naszej codzienności, a zanim się obejrzymy, nasza produktywność i efektywność diametralnie wzrosną. A jeśli nie, to przynajmniej będziemy odrobinę spokojniejsi.

Przeczytaj również
10 powodów, dla których warto pracować nad sobą